Malowanie ciała… z innej strony
Body painting albo inaczej – malowanie ciała, to popularna, zwłaszcza podczas modowych eventów, zabawa. Tymczasem, ma ona swoje korzenie dużo wcześniej, w historii ludzkości i nie zawsze służyła wyłącznie zabawie bądź upiększaniu.
Ciekawie temat malowania ciała rozpoczyna w swoim eseju Claude Levi-Strauss. Wspomina on ostatnich reprezentatów Kaduweo (brazylijskich Indian) – Mbaya-Gwaikuru. Według antropologa, przypominali oni… figury karciane. Pomijając osobliwe stroje, arystokraci podkreślali swoją wyższość przez malowanie ciała lub tatuaż. Malowidła te były czymś w rodzaju herbów. Wspomniani Indianie, depilowali kompletnie twarz, wyrywając nawet brewi i wrzęsu. Jeszcze w 1935 roku można było spotkać starsze kobiety, malowane i obwieszone ściecidełkami, które były najlepszymi artystkami bod- painting.
Dzieci u Indian były rytualnie malowane od stóp do głów na czarno. W 14 roku życia wtajemniczano je w obyczaje, myto i golono jedną z dwóch koncentrycznych koron włosów, jakie dotychczas nosiły. Mbaya-Gwaikuru przekazywali swoim potomkom ( i “adoptowanym”) mity o historii plemienia Mbaya, będące swoistymi opowieściami rycerskimi. Według przekazów, mężczyźni Mbaya mieli być rzeźbiarzami, a kobiety malarkami – to dla nich zarezerwowane jest przyzdabianie ceramiki i skór oraz malowanie na ciele.
Ich twarze, a często ciałe ciała były pokrywane siatką asymetrycznych arrabesek, przeplatanych wyszukanymi motywami geometrycznymi.
Dzisiaj, podobnie jak i my, Indianie Kaduweo malują się tylko dla przyjemności – podobnie jak to robi się w naszej kulturze. Coraz częsciej zwyczaj malowania się wśród kobiet indiańskich tłumaczy się także względami erotycznymi.
Kiedyś zwyczaj body painigntu miał głębsze znaczenie. Według Snchez-labradora, kasty arystokratyczne malowały czoło, a pozostali – tzw. gmin -przyozdabiał całą twarz. Wierzono, że trzeba być pomalowanym, aby być człowiekiem – niepomalowani posotawali w “stanie natury”, nie różnili się od zwierzęcia.
Ponieważ chcemy, aby ten blog był nie tylko poradnikiem, ale i dostarczał Wam, drodzy Organizatorzy Wydarzeń, dodatkowych inspiracji i ciekawostek, tym razem temat potraktujemy z innej strony. Antropologicznie. Jednocześnie bardzo prosimy o feedback – czy wolicie, żebyśmy się skupili na tekstach bardziej poradnikowych, czy chcecie czasami poczytać o wydarzeniach z innego punktu widzenia? Czekamy na opinie!
